Witajcie |
Kurs |
My ze spalonych wsi |
Chłopcy z Reguta |
Wandy |
Kandydaci na pociąg wsiadają |
Praca i...nauka |
Byłem "Siłaczką" |
Na Ziemi Nyskiej |
Po sąsiedzku z Panem Bogiem |
Analfabeci |
Szopka z przeszkodami |
ZNP |
Zosia |
Mietek |
Wycieczki |
Spotkania |
Na emeryturze |
Drzewa moje... |
Lista nauczycieli i słuchaczy kursu w Celestynowie |
Karty biograficzne
Na Ziemi Nyskiej
Pięćdziesiąt lat temu na pewno nie istniała ta nazwa - Ziemia Nyska. Powstał na początku powiat, który pisano "Nisa", inaczej niż po niedługim czasie. "Nisa" była nawiązaniem do dawnych dokumentów historycznych.
Nie było wtedy polskiej mapki powiatu nyskiego. Powstała dopiero po wielu latach.
Gdyby ta mapa była na początku, lepiej znalibyśmy rozmieszczenie ośmiorga Celestynowian na tej Ziemi.
Pod koniec roku 1946 w sumie aż 8 osób z naszego kursu znalazło tutaj pracę w 8 różnych szkołach. Dopiero po latach zrozumiałem, że główną sprawczynią tego faktu była Wanda Klawender. To jej rodzina w II połowie roku 1945 osiedliła się w dużej wsi Siemiałowice, położonej pomiędzy Paczkowem i Otmuchowem w pobliżu dużego, sztucznego Jeziora Otmuchowskiego.
Wieś Siemiałowice zmieniła później swoją nazwę na Trzeboszowice. Zmieniano też nazwy innych miejscowości. Np. Wanda Augustyniak zaczynała pracę w Borkowicach (po niemiecku Borkendorf), które potem nazwano Burgrabice.
Pod koniec listopada 1945 roku do Siemiołowic łącznie z Wandą przyjechało aż 6 dziewcząt, które niedługo otrzymały pracę w różnych miejsowościach:
Wanda Klawender - Siemiałowice (Trzeboszowice), Halina Suchecka - Kamienica, Wanda Augustyniak - Borkowice (Burgrabice), Halina Jałocha - Biskupice, Helena Burno - Hajduki Nyskie, Zofia Fijka - Ścinawa Nyska.
Te pary dziewcząt były niedaleko siebie. Po sąsiedzku pracowały Wanda Augustyniak i Halina Jałocha. Także Burnówna i Fijkówna pracowały przy jednej, lokalnej linii kolejowej (Nysa - Ścinawa).
W tamtych latach od przybycia pierwszej grupy Celestynowian - w grudniu 1946 roku, po zwolnieniu z wojska, na Ziemię Nyską przyjechaliśmy obaj z Mietkiem Stawikowskim i otrzymaliśmy pracę: ja - w Jagielnicy (blisko Ścinawy Nyskiej) i Mietek w Kopernikach.
To było bardzo dziwne na owe czasy - ale ja otrzymałem pracę samodzielną - w tzw. szkole jednoklasowej. Dziewczęta pracowały w szkołach, w których były zatrudnione co najmniej dwie osoby, z których pierwsza była kierownikiem.
Wtedy było w powiecie niewielu nauczycieli. Celestynowianie stanowili około 4 procent ogółu nyskich nauczycieli. Było to największe skupisko Celestynowian w Polsce. I tak było przez kilka początkowych lat.
Byliśmy wtedy bardzo potrzebni w pracy - i w szkole, i w środowisku. Pracowaliśmy wiele godzin w szkole, uczestniczyliśmy w pracy społecznej. O wiele, wiele więcej niż wynosi dzisiejszy wymiar pracy nauczycieli.
Nie posiadając pełnego wykształcenia prowadziliśmy dokształcanie w tzw. komisjach rejonowych, większość w Opolu, zaś Hela Burno (jedyna) w Głogówku. Po roku 1950 pięcioro Celestynowian złożyło egzaminy dojrzałości. Należy dodać, że dziewczęta dojeżdżały do komisji w ciągu roku szkolnego; nie dojeżdżaliśmy my obaj z Mietkiem.
Po roku 1950 prawie wszystkie koleżanki opuściły teren powiatu nyskiego. Pozostaliśmy mu wierni obaj z Mietkiem, który wszystkie lata przepracował w jednej szkole w Kopernikach i w tej miejscowości został pochowany 1 grudnia 1988 roku. Ja najdłużej, bo 35 lat przepracowałem w szkole w Jasienicy Dolnej. Opuściłem tę szkołę i Ziemię Nyską latem 1986 roku.
Parę lat temu poszukiwałem Wandę Klawender w Trzeboszowicach, gdzie był punkt wyjścia do pracy 50 lat temu sześciu Celestynowian. Nikt nie potrafił podać jej aktualnego miejsca zamieszkania. Znalazłem ją dopiero przez Centralne Biuro Adresowe - w Kostrzyniu nad Odrą. Szkoda, że nie udało mi się nawiązać dłuższej wymiany korespondencji.
A tak wiele chciałem się od niej dowiedzieć...
powrót na główną stronę